JakiPrezent.pl Blog / Podróże

Kategoria -Podróże

Czas podróży – praktycznie i wygodnie

Podróż może być frustrująca. Może denerwować, być nieprzyjemna, męcząca. Ale i nie musi. Pamiętajmy, że podróżowanie to świetny czas na dotarcie z jednego punktu do drugiego. Może być tak samo atrakcyjna, jak samo docelowe miejsce. Może mrozić krew w żyłach i zostawić nas z niezapomnianymi przeżyciami. Przemierzając piękne krajobrazy spotykamy nietuzinkowych ludzi, uczymy się, rozwijamy, czy wreszcie po prostu super-bawimy.

Oczywiście nic nie wyjdzie samo z siebie. Potrzeba troszkę dobrej woli, otwarcia na innych, entuzjazmu. Także akcesoriów, które nie będą nam zanadto przeszkadzać, a raczej pomagać w codziennych wojażowych utarczkach. Potrzebujemy sprzętów wygodnych, praktycznych, pakownych i jednocześnie wytrzymałych.

Zobacz więcej

Oswoić górską siklawę, czyli czym jest szybkoschnący ręcznik

Piękna pogoda to nie tylko grille i kaszanki. To także jakże szerokie możliwości aktywnego spędzania wolnego czasu. Namnożyło się znów biegaczy, emeryci śmigają z kijkami, rowerzyści są wszędzie. A i na szlakach obrodziło. Kto żyw bierzy zwiedzać górskie przełęcze, postawić stopę tam, gdzie jeszcze nie przewaliła się turystycznie głośna hałastra. Każdy wyrywa się, by na powrót odnaleźć się na łonie przyrody, w świecie nie ograniczonym przez ściany. Codzienny powrót do stanicy ma swoje plusy, ale ma je także łażenie bez planu, od schroniska – do schroniska, od chaty – do chaty. Wydaje się, że to niezbyt higieniczne – fakt, może przysporzyć trochę trudności. Ale od czego cuda nowoczesnej techniki?

Nie będę tu opowiadać o super ergonomicznych ciuchach, oddychających kurtkach i innych wynalazkach. Skupię się na jednej, jakże ważnej a często zapominanej rzeczy. Ręcznik to dziś absolutne minimum. Czy to tylko krótka dzienna przebieżka, czy parodniowa wyprawa w dzicz. Nie ma nic lepszego, niż schłodzić głowę w strumieniu, ostudzić rozgrzane górami ciało. Ale jak później transportować taką mokrą szmatę? Miejsca zajmuje dużo, waży swoje i nie chce wyschnąć.

Zobacz więcej

Torebki podróżne na bieliznę

Plecaki, torby, walizki. Na kółkach i bez. Pakowanie się jest sztuką. Nie wszystkim znane są proste triki, które każdy wytrawny podróżnik ma opanowane do perfekcji.

Kwestią sporną jest zwijanie ubrań w rulony, dzięki czemu zajmują mniej miejsca w bagażu, lecz po ich wyjęciu wyglądają "jak psu z gardła". Popieram za to technikę układania najcięższych rzeczy na dnie walizki, dzięki czemu lżejsze bluzeczki nie są aż tak wygniecione.

Dla wszystkich, którzy lubią mieć swój uporządkowany, idealnie spakowany bagaż pod kontrolą, polecam niezwykle praktyczne rozwiązanie: torebki na bieliznę bądź inne, drobniejsze szpargały. Dzięki spakowaniu skarpet, bielizny, strojów kąpielowych, lekarstw, czy akcesoriów kosmetycznych w taką niezwykle efektowną i praktyczną torebkę, już nic nie będzie luzem fruwało po naszej walizce!

Projektantka Anna Traczewska (metka by traczka) specjalnie z myślą o kobietach stworzyła linię worków w kwiaty, wykonanych ze szlachetnych materiałów (jedwabie, satyna i wysokiej jakości bawełna), dzięki czemu delikatna, seksowna kobieca bielizna będzie podróżowała w godnych warunkach. Seria dla mężczyzn również cieszy się dużą popularnością. Wyraźne wzory (pasy czy kratka), przypadną do gustu każdemu eleganckiemu globtroterowi.
Zobacz więcej

Wakacje na pierwszą i ostatnią chwilę

Wraz z początkiem roku i z jego nadchodzącym zakończeniem (przed lub po sezonie turystycznym) możemy znaleźć mnóstwo interesujących ofert biur podróży. Są to najczęściej niewyprzedane wycieczki, wyjazdy do miejsc mniej popularnych albo i nawet niezwykle rzadko odwiedzanych. Mogą kosztować niewiele, ale i być  też wyjątkowo drogie – jako wycieczka w jedno z tych niezwykle egzotycznych miejsc. Rzadko stać nas na Kenię, czy Grenlandię, bliżej nam na Majorkę czy Rodos. I na tych kierunkach się skupimy.

Temperatury w maju i we wrześniu są w miarę umiarkowane, raczej dla wielbicieli ciepła niż gorąca. Majorka w Maju to 25 stopni za dnia i 15 stopni w nocy. Temperatura wody około 18 stopni i 10 godzin słonecznych. Da się odpocząć, bez zamęczania się upałem.

Zobacz więcej

Przekąski-Zakąski

Magda Gessler wpadła na świetny pomysł. Otworzyła w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu lokal nawiązujący klimatem do głębokiego PRLu. Wpisujący się idealnie w tempo dzisiejszego życia . Mam problem ze sklasyfikowaniem Przekąsek-Zakąsek. Nie jest to lunch bar, nie jest to restauracja. To taka nietuzinkowa knajpa łącząca jedzenie na szybko z dobrym napitkiem. W cenie 4 zlotych mozemy tam zakosztować pięćdziesiątki wódki, małego piwa lub lampki wina. Do tego można zakąsić śledziem, białą kiełbasą lub gzikiem. Świetność lokalu opiera się właśnie na prostocie. Tam się nie siedzi jak w tradycyjnym jadle. Wzdłuż pociągniętego na całą długość knajpy baru porozmieszczano honkery. Znajdziemy je także wzdłuż okien. Na wpół stojąc podjada się szybko, popija szczeniaczkiem i rusza się dalej. Jedzenie jest znośne, a dla głodnych czy niedojedzonych/niedopitych wręcz wyśmienite. Atmosfera jak z amerykańskich filmów. Gwar i fantastyczny barowy klimat. Miejsce idealne na szybki biforek, odpowiedni podkład, późniejsze dokręcanie śruby, pijacką gastro-fazę lub finalne dożynki. Tu się wpada, ładuje bateryjki i wypada. Lokal otwarty dwadzieścia cztery godziny na dobę. Do zakąsek chadzają nie tylko artyści z filharmonii – znajdziemy tu pełen przegląd społeczeństwa. Razić może tłok i ewentualne skutki spoźycia u co po niektórych. Poza tym miejsce kultowe.

Gdzie: Warszawa, Krakowskie Przedmieście i róg ulicy Ossolińskich

Ile: od 4 złotych

Stopa Outdoor’owa

Im cieplej, im przyjemniej na zewnątrz, tym bardziej mamy ochotę uciekać na otwartą przestrzeń, na świeże powietrze, na łono natury. Odzywa się w nas wtedy jakaś taka pierwotna tęsknota, dziecinna radość. A może mamy po prostu już dość zimy? Pamiętacie, jak to było? Kiedy z wywieszonym jęzorem startowaliśmy z domu na spotkanie z przygodą? Wspaniałe dziecięce lata. Żadnych trosk, a jedyne co się liczyło, to tu i teraz, kiedy obiad i „właśnie, że tak – nie przeszkadzają mi te wiszące gile”. No samo szczęście po prostu. Bieganie po lesie, po dworze, po jakiś ruinach, ulicach, parkach. Nie było nic lepszego.

Cóż, jak mawiał klasyk – to se nevrati. Pozostało nam nudnie poważne dorosłe życie i raz na jakiś czas wyrwanie się z chaty na spotkanie z przyrodą. Sztuką jest dziś nie tyle potrenować na dworze, bo zmęczyć się można łatwo. Cały wic tkwi w tym, by znaleźć w sobie to wewnętrzne dziecko. Wyłączyć się i czerpać radość z tej krótkiej chwili urwanej indywidualności.

Hasanie hasaniem, ale w co się przysposobić, żeby się nie uszkodzić? Towaru na rynku tyle, co gwiazd na niebie. Jak spośród tego wybrać akurat tę markę, ten model precyzyjnie nam pasujący?

Spośród tych znanych mamy Nike, Reebok i oczywiście Adidasa. Te trzy firmy od lat specjalizując się w odzieży sportowej. Produkty masowe, o jakiej takiej specjalizacji. Reebok postawił na aerobik i step, a więc głównie kobiecy fitness. Nike poszło w bieganie i w zasadzie we wszystko inne związane z lekką atletyką. Niemal identycznie Adidas. Wszystkie wymienione firmy postawiły także na sporty zespołowe no i na life-style. Towary której marki nas zadowolą? Dla nie wybrzydzających polecałbym Nike i Adidas’a ze wskazaniem na tę pierwszą. W miarę dobra jakość i przystępna cena, choć nie zapominajmy, że są to modele masowe. Pumę świadomie pomijam – oprócz marketingowego szumu i stawiania na modę nie są w stanie niczym nas zaskoczyć.

Dla wytrawnych outdoroowych sportsmenów polecałbym jednak coś z podobnej półki cenowej, ale nieco trudniej dostępne. Asics. Rewelacyjnie przystosowane, wspaniale wyważone. Rozpisywać się tu nie będę – niech rekomendacją będzie dla Was liczba zawodników startujących w tych butach na jakimkolwiek mityngu lekkoatletycznym, czy innych zawodach rangi mistrzowskiej. Klasa światowa. Szczerze polecam.

Gdzie: sklepy obuwnicze

Ile: zależy od pary

Busola soczewkowa

    Gdy rezygnujemy z zaplanowanych przez biuro podróży, bezpiecznych wycieczek, gdy z najczęściej uczęszczanych szlaków zbaczamy na te mniej znane, przydałyby się wskazówki odnośnie trasy. Jasne, mamy zmysł orientacji (większy lub mniejszy), ale w konfrontacji z mapą lepiej postawić na bardziej sprawdzone metody. Nieoceniona jest w takich sytuacjach pomoc kompasu. Pomysł wprost ze starożytnych Chin przetrwał do naszych czasów i jak na razie trzyma się całkiem dobrze, niezawodny wobec zawodnych zdobyczy najnowszych technologii.

    Cena: 45 zł

    Sklep: hobby24.pl

    Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.hobby24.pl/busola-soczewkowa-engineer-czarna-metalowa-k04.html

Niedźwiedzie safari

    Ostatnio wspominałem o wyprawie do Angoli, teraz mam propozycję państwa bliższego geograficznie, ale niemniej ciekawego. Zamiast gorąca strefy podzwrotnikowej otrzymujemy chłód koła podbiegunowego, zamiast pożółkłych traw sawanny ujrzymy rozległą, zieloną tajgę. A zamiast żyraf i słoni będziemy obserwować niedźwiedzie. Responsibletravel.com wita w Finlandii!

    Ok, moglibyśmy stwierdzić, że misie to mamy i w Polsce. tylko, że w Rzeczpospolitej jest ich ok. 90, w Finlandii zaś – 1000. Do tego właśnie w Finlandii, nie zaś w naszym kraju czy najzasobniejszej w niedźwiedzie Rumunii (6.500!) rozwinęła się turystyka oparta o obserwowanie tych pięknych i groźnych zwierząt.

    Wyprawa trwa cztery dni. Pierwszy i ostatni to przelot i dodatkowe rozrywki: fińska sauna czy poranny spacer i podziwianie widoków. Najważniejszy jest jednak dzień drugi i trzeci, kiedy to ruszamy w dzicz w poszukiwaniu niedźwiedzi. Grupie liczącej 4-20 osób towarzyszą lokalni, doskonale przeszkoleni przewodnicy. Pełna wrażeń będą dwie noce, które można spędzić w kryjówce leśnej celem obserwowania niedźwiedzi.

    Taka forma safari to z pewnością powiew świeżości, co lepsze – część kosztów przeznaczanych jest dla parków narodowych, by te mogły wykorzystać je dla ochrony niedźwiedzi.

    Jedyny problem? Fakt, że to angielskie biuro organizuje całą wyprawę. Kosz to ~790 euro z przelotami Londyn-Kajaani, jednak spada do ~450 euro, jeśli zdecydujemy się dotrzeć na własną rękę do Kajaani.

    Strona responsibletravel.com

Wyprawa do Angoli

    To nie jest wyprawa do przyjemnego, bezpiecznego kraju basenu Morza Śródziemnego czy Afryki Wschodniej. To nie wyjazd dla kogoś, u kogo dyskomfort wywołuje noc spędzona pod namiotem.

    Samochodowa wyprawa do Angoli pozwoli ujrzeć państwo, którym jeszcze niedawno wstrząsała wojna domowa. Walki wewnętrzne toczone między różnymi ugrupowaniami politycznymi doprowadziły do upadku gospodarki a także skutecznie odstraszyły turystów. Ta wyprawa to jedna z niewielu okazji do poznania państwa, w którym brak drogich restauracji i hoteli, za to znajdziemy w nim piękno natury: dżungle i sawannę, a także miłych, próbujących wrócić do normalności ludzi.

    Organizatorzy są szczerzy: trasa nie jest pewna, drogi są w kiepskim stanie, co sprawi, że nie będzie to rutynowy objazd okolicy, lecz wyprawa z dreszczykiem, o której powodzeniu zadecydują także umiejętności uczestników. Jesteście gotowi? Jeśli tak, życietoprzygoda.pl zaprasza.

    Cena: 167000 zł