Praktycznie

Fonek – telefon dla dziecka

Telefon komórkowy dla dziecka? Większość rodziców drży ze strachu na dźwięk tych słów. Automatycznie nasuwają się pytania: czy nasza pociecha nie jest na to jeszcze za mała? Czy poradzi sobie ze skomplikowaną obsługą telefonu? Jeśli tak, to czy możemy się spodziewać gigantycznych rachunków co miesiąc za wydzwanianie i ciągłe sms-owanie?

Spokojnie… Telefon dla dzieci "Fonek" wyklucza wszystkie powyższe kłopoty. Prosta obsługa, funkcja SOS, dzwonienie i SMS-owanie tylko i wyłącznie na wybrane numery, które zostaną wpisane przez rodzica. Co więcej, Fonek dba o bezpieczeństwo nad naszym dzieckiem! Jest wyposażony w funkcję GPS, która informuje rodziców, kiedy pociecha dociera do domu. Gdy natomiast – nie daj Boże – nie wiemy, gdzie dziecko się znajduje – wystarczy, że rodzic uaktywni odpowiednią opcję i bez wiedzy dziecka słyszy, co się dzieje wokół niego. Na koniec dodam, że aparat dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych (niebieski i różowy).

Kupisz w: Fonek

Cena: 299 zł

Pocałunek przez internet

Ukochana połówka mieszka kilka miast dalej? Związki na odległość bywają męczące, gdyż obie strony dotkliwie nęka tęsknota. A może druga część Ciebie wyjechała gdzieś daleko na dłuższy czas? I gorączkowo się zastanawiasz, co by tu poradzić, by choć odrobinę zminimalizować męki tęsknoty?

Jeśli już nie wystarczą Ci rozmowy przez komunikatory internetowe i chcesz nie tylko zobaczyć i usłyszeć najdroższą osobę, lecz także wyrazić swoje niegasnące uczucie pocałunkiem, spieszę z dobrą wiadomością. Japończycy (tak, znowu oni – niespodzianka, prawda? 😉 ) wynaleźli gadżet do całowania się przez Internet. Hmm… Tak, też opadła mi szczęka, kiedy się o tym dowiedziałem.

Prototyp urządzenia działa, Japończycy z radością rozwijają swój innowacyjny projekt. Jak to działa? Główną rolę odgrywa język… Jego ruchy są odwzorowane na takim samym urządzeniu znajdującym się w ustach ukochanej osoby po drugiej stronie monitora.

Z zasadami działania tego gadżetu można zapoznać się na tym filmiku: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=PspagsTFvlg

Drewniane liczydło

Klik… Jeden. Klik… Dwa. Klik… Trzy i cztery. Jak można w ten sposób uczyć dziecko liczenia? Dla ułatwienia dodam, że ten rodzaj nauki przez zabawę nie ma nic wspólnego z klikaniem myszką. Otóż…

Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze nie było komputerów (tak, tak, były takie czasy 😉  i tylko garstka ludzi szpanowała kalkulatorami, pierwszym nauczycielem podstaw matematyki było… liczydło. Teraz, kiedy zastępują je efektowne programy multimedialne dla dzieci, warto jednak rozważyć, czy nie wrócić do starych, sprawdzonych sposobów. Drewniane liczydło „Eichhorn” pomoże opanować liczenie aż do 100. Kolorowe kulki przypadną do gustu Waszym pociechom. Czas ubarwić naukę rachowania!

Kupisz w: Berney Toys

Cena: 39,90 zł

Snail – czytnik Braille’a

Kilka miesięcy temu pisałem o urządzeniu, które może znacząco poprawić jakość życia osób nie(do)słyszących: okularach Babel Fisk. Tym razem chcę zaprezentować coś, co ma wielką szansę zrewolucjonizować życie niewidomych. Poznajcie gadżet o nazwie Snail.

Jak wiadomo, ludzie pozbawieni wzroku czytają, korzystając z alfabetu Braille’a. Wynalazek służy do czytania na głos tekstu napisanego tym alfabetem. Jak działa? Obsługa jest banalnie prosta. Przesuwamy Snaila nad literami, zainstalowana w nim specjalna taśma rejestruje dowolny ciąg słów i wystarczy tylko potem nacisnąć przycisk, żeby posłuchać tekstu.

Na razie to tylko urządzenie koncepcyjne, ale mam nadzieję, że wejdzie do masowej produkcji i pomoże niewidomym w obcowaniu ze słowem pisanym. Wyręczy czasem opuszki palców od czytania wymagającego wyczucia i skupienia.

Nie trzeba myć zębów dwa razy dziennie!

Nanotechnologia, nanocząsteczki… Nauka rozwija się coraz dynamiczniej. I to nie nanokroczkami, ale dużymi krokami. 

Co ma wspólnego niepozorna szczoteczka do zębów z nanocząsteczkami? Otóż  wbrew pozorom wiele. Opracowano bowiem szczoteczkę idealną dla leni patentowanych, którym nie chce się poświęcać zbyt wiele czasu na higienę jamy ustnej. Nie dość, że nie mają ochoty myć zębów co najmniej rano i wieczorem, to na dodatek starają się często pobić prędkość światła w szorowaniu zębów.

Znasz kogoś takiego w swoim otoczeniu? Jeśli tak, to rozważ podarowanie mu tej oto szczoteczki o nazwie Misoka, która jest tak rewolucyjna, że wystarczy jej używać tylko raz dziennie. Jak łatwo się domyślić, ten wyjątkowy gadżet stworzyli Japończycy.

Na włosiu znajdują się nanominerały. Ich działanie sprawia, że uzębienie bardziej „zaprzyjaźnia się” z wodą, a co za tym idzie ślina otula je i skuteczniej „przeszkadza” jedzeniu w osiadaniu na szkliwie. Zębowa zapora XXI wieku 😉

Myślisz o kupnie misoki? Kliknij! Kosztuje ok. 35 zł.